Pochodzi z Jarocina i choć jak sam mówi, w Poznaniu jest zaledwie od ośmiu lat, to ciężko sobie wyobrazić Rynek Jeżycki bez niego.
Każdy, kto przynajmniej raz znalazł się w tej części miasta na pewno zwrócił uwagę na pewnego starszego pana i jego pomarańczowy wynalazek.
Jak dla mnie – bez wątpienia jeden z najbardziej charakterystycznych żywych symboli Poznania
R powiedział
05/09/2010 @ 08:14
Wcześniej chyba na Rynku Wildeckim siedział.
A może to konkurencja była?